Moje pierwsze koszykowe zmagania

Po przygotowaniu w miarę prostych gwiazdek przyszedł czas na wykorzystanie skręconych wcześniej papierowych rurek do wyższych celów. Nadeszła pora na wyplecenie pierwszego koszyka.

Jeśli ktoś dopiero rozpoczyna tworzenie koszyków z papierowej wikliny proponuje mu się zwykle metodę z wykorzystaniem tekturowego dna do którego przykleja się rurki i wyplata tylko boczne ścianki koszyka. Ja natomiast, nie wiedzieć dlaczego, rzuciłam się na głęboką wodę i postanowiłam, że mój koszyk będzie w całości zbudowany z papieru, co znaczyło, że z papieru będzie również jego dno.

Przygotowanie mojego pierwszego koszyka zajęło mi ok. 2 godzin. Przy jego wyplataniu korzystałam z tych oto instrukcji: http://www.cafeart.pl/20060131164/misz-masz/dekoracje/Koszyk_z_papierowej_wikliny.html

W trakcie wyplatania odkryłam dwie rzeczy. Po pierwsze, aby uzyskać naprawdę ładny efekt trzeba przyłożyć się do starannego skręcania rurek. Jedna, mniej udana, rurka może popsuć cały wygląd koszyka. Druga rzecz to taka, że to wszystko jest trudniejsze niż się może na pierwszy rzut oka wydawać. Dlaczego? Głównie dlatego, że aby koszyk był naprawdę ładny musi być ciasno spleciony, a żeby ciasno spleść papierowe rurki trzeba włożyć w to odrobinę wysiłku. Ale nie przerażajcie się. Okazuje się, że wszystko jest do zrobienia :)

Do ozdobienia samego koszyka wykorzystałam tę samą farbę ścienną co ostatnio oraz najzwyklejszą, srebrną wstążkę.

W związku z tym, że koszyk ma dość małe wymiary i raczej nie nadaje się do przechowywania w nim zbyt wielu rzeczy, postanowiłam, że będzie służył jako stroik. Szukając innych sposobów na udekorowanie go natknęłam się na ten oto wpis: http://www.cafeart.pl/20061202177/misz-masz/dekoracje/roza_z_bibuly.html

Po odbyciu krótkiej podróży do sklepu w celu zakupienia bibuły zabrałam się za stworzenie swoich własnych różyczek. Zajęcie troszkę czasochłonne, jednak kwiatki zdecydowanie dodały uroku mojemu skromnemu koszyczkowi.


Jak już wspomniałam, jest to mój pierwszy koszyk i mimo że nie jest to dzieło sztuki, nie zniechęcam się. Jestem przekonana, że z czasem nabiorę wprawy, a koszyki i inne cuda będą wychodziły coraz lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.